Zero Bzdur Droga Ekspresowa..

Była 4:50. Spędziłem noc w Hiltonie, pisząc ofertę i zerkając co jakiś czas na panoramę Warszawy. W pewnym momencie przerwałem pracę, wstałem z krzesła, spojrzałem na miasto i z uśmiechem na twarzy uświadomiłem sobie, źe rok wcześniej nie było mnie stać nawet na nocleg w hostelu.

Nie miałem niczego, zaczynałem od zera, nie dysponowałem żadnymi pieniędzmi na start. Nie miałem też bogatych rodziców, czy dziadka z głęboką kieszenią. Jednak moja historia jest inna. Czasami wręcz szokująca. Ponieważ prawdopodobnie jestem jedyną osobą jaką znam, która zarobiła milion złotych w 12 miesięcy...zaczynając od 50zł na start. Wykorzystując siłę marketingu.

Możesz mi nie wierzyć, ale pozwól, że zabiorę Cię w niezwykłą podróż za kulisy marketingu bez bzdur.

Zwykły człowiek, niezwykłe wyniki...

Mam 27 lat, pracuję 2 metry od swojej sypialni i zarządzam jedną z największych firm w branży marketingu. Co ciekawe nie mam żadnego formalnego wykształcenia z ekonomi, zdolności, czy talentu. Mam jedynie talent do marketingu – nabywając go bezpośrednio od najlepszych na świecie.

Jeśli mnie posłuchasz, część moich wynalazków otrzymasz na próbę za darmo.

Jak zaraziłem się marketingiem?

Zanim odkryjesz jak zdobyć nieuczciwą przewagę nad konkurencjom, posłuchaj skąd się wziąłem, kim jestem i dlaczego warto mnie słuchać. Moja podróż zaczyna się w roku 2009. Właśnie wtedy zainteresowałem się copywritingiem, sprzedażą bezpośrednią i marketingiem.

Jednak poznając marketing, nie była to miłość od pierwszego wejrzenia. Nie widziałem w tym potencjału. Do czasu, aż uczyłem się coraz więcej. Wtedy stałem się...

Uzależniony.

Marketing stał się moją nową pasją, do tego stopnia, że eksperymentowałem z niemal każdą techniką jaka wyszła. Byłem i jestem na diecie marketingu bezpośredniego. Jeżeli ktoś zachoruje na cukrzycę, musi przestać jeść produkty z dużą zawartością cukru. Przedsiębiorcy potrzebujący desperacko wyników powinni przejść na dietę marketingową, która rozwinie ich firmę - jak sterydy rozwijają mięśnie.

Zacznijmy od samego początku. Pokażę Ci, jak wyglądał start mojej firmy.

W momencie, gdy piszę te słowa, pomogłem kilku tysiącom firm z Polski i ze świata stanąć na nogi (mam klientów z Hiszpanii, USA, Niemiec, Wielkiej Brytanii). Często klienci, którzy do mnie przychodzą po raz pierwszy, nie śpią po nocach, bo martwią się o losy biznesu, opłaty i wypłaty. Niektórzy moi klienci tonęli w długach, czekając na komornika. Dziś...cóż to, coś innego. Śpią spokojnie, mając przewidywalne system zdobywania klientów.

Z drugiej strony miej świadomość tego, że skuteczny marketing nie naprawi złych finansów w firmie. Napływ nowych klientów daje jednak możliwości ustabilizowania biznesu.

Kiedy masz co miesiąc rachunki do zapłaty, mieszkanie, dzieci – to koniecznie musisz mieć przewidywalny system zdobywania klientów. Bez tego będziesz jak ryba bez wody.

Od razu mówię, że MARKETING nie ma nic wspólnego z:

  • Wciskaniem kitu – dobry marketing nie naprawi kiepskiego produktu. Nauczę Cię sprzedawać dobre rzeczy odpowiednim ludziom, wstępnie zainteresowanym Twoimi ofertami. Dzięki temu będziesz rozmawiał tylko z osobami, które chcą Cię słuchać.
  • Nagabywaniem klientów – zero zimnych telefonów i nieprzyjemnych odmów.

Powiem Ci, w jaki sposób przyciągnąć odpowiednich ludzi do Twoich produktów (nawet jeżeli masz ceny wyższe niż konkurencja).

Wróćmy jednak do przeszłości... Do samego początku.

Start FIRMY

Studiowałem na Śląskim Uniwersytecie Medycznym w Zabrzu i prawdopodobnie byłbym świetnym pracownikiem pogotowia ratunkowego, gdyby nie fakt, że pasja do marketingu przyćmiła wszystko. Zaczynałem w kawalerce, w której było strasznie chłodno i wilgotno.

Żyłem poniżej minimum. Jedyne, co miałem, to laptop z dostępem do internetu. Nie odniosłem wcześniej żadnych spektakularnych sukcesów w biznesie, a wszystkie próby kończyły się porażką. Byłem gotów rzucić ręcznik na ring. Sytuacja odmieniła się, gdy otrzymałem zaproszenie do grupy wymiany informacji z zakresu marketingu (tzw. mastermindu).

To był dla mnie najbardziej kreatywny okres. Otrzymałem wsparcie, wiedzę i narzędzia, dzięki którym już po kilku tygodniach posiadałem system – system zdobywania klientów.

Pierwsza kampania...

Odkąd wstąpiłem do mastermindu, zacząłem uczyć się pisania ofert, budowania baz mailingowych, tworzenia wartościowej treści. I gdy zacząłem korzystać z nabytej wiedzy szybko doznałem olśnienia. Dopiero wtedy zauważyłem jaki potencjał tkwi w internecie. Moja pierwsza masowa kampania na listach adresowych totalnie mnie zszokowała.

Zarobiłem 20 084,77 zł w 7 dni...

W pierwszą godzinę zarobiłem ponad 7005,4 zł. Później zaczęły spływać kolejne przelewy i już wtedy wiedziałem: że pora iść za ciosem. Marketing uzależnia jak crack.

Ale ciągle miałem ten głos w głowie: „może mam szczęście?”. Kto wie... dlatego przygotowałem kolejną kampanię.

I tym razem ponad 11 050.43 zł w tydzień. Popełniłem kilka błędów po drodze, ale wynik i tak był niesamowity. Czułem, że posiadam klucz do ford konx.

Tak więc szedłem za ciosem, rozwijając firmę, inwestując w nowe rynki. Jednak przede wszystkim kupowałem gigantyczne ilości reklam. Dzięki reklamie uzyskałem dźwignię dzięki której moje obroty szybko skoczyły powyżej 150 000–250 000 zł miesięcznie. I tak ostatecznie, po 12 miesiącach od rozpoczęcia działalności zarobiłem ponad 1 mln złotych.

Całkiem nieźle, co?

Oczywiście bądźmy szczerzy. Te pieniądze nie trafiły w całości do mojej kieszeni. System podatkowy w Polsce jest bardzo nieprzyjemny, a reklamy dość drogie.

Lata mijają. Dziś mamy trochę inne czasy. Konkurencja jest coraz silniejsza, a ekonomia mało stabilna. Firmy wykrwawiają się z powodu swojego niechlujstwa w marketingu. Dlatego mam misję. Misję pomagania tym, którzy są gotowi na pomoc z mojej strony.

Aktualnie poza sprzedażą produktów informacyjnych, szkoleń dla firm, wykonuję usługi. Usługi doradcze, oraz planowania całego marketingu. Jeśli szukasz moje pomocy, czekam na twój kontakt.

Pozdrawiam,

Adrian Kołodziej

Zero Bzdur Droga Ekspresowa.